wtorek, 16 kwietnia 2013

Zadanie i przebaczenie (cz.8)

    Spałam smacznie, ale znowu mi się zaczęły śnić koszmary.Tym razem ten sen był inny niż tamten.Śniło mi się że Travis jest szpiegiem i tym co zabija gryfy.Nie bardzo pamiętam ten sen bo wtedy zaczęła budzić mnie jakaś wilczyca.-Diano!Wstawaj!-C-co?Co się dzieje?
-Musimy uciekać.Wstawaj szybko!
  Zobaczyłam że ta wilczyca nagle się przemienia w człowieka.Postanowiłam to samo zrobić.Szybko się przemieniłam i pobiegłam za nią.Biegłyśmy dłuższy czas.W końcu dobiegłyśmy do reszty ich watahy.Byłam bardzo zdziwiona bo nie dość że wszyscy byli poprzemieniani w człowieka to w dodatku byli związani.Wtedy domyśliłam się że to była pułapka.Nagle coś uderzyło w moją głowę, a ja zemdlałam.Obudziłam się wtedy gdy ktoś lub coś mnie z innymi niosło.Miałam związane nogi i ręce oraz zaklinowaną buzie bym nie mogła krzyczeć.Chciałam wysłać wiadomość telepatyczną ale coś to blokowało.Pewnie zblokowali umysły jakąś magią.Długo nie szliśmy.Zanieśli nas do jakiejś jaskini.Rzucili nas do niej po czym gdzieś poszli.
  Nagle odczułam dziwne wrażenie, jak krew pulsuje w moich żyłach, a energia krąży po całym ciele. Chciałam się temu sprzeciwić, ale nie mogłam. Gdy się sprzeciwiałam, bolało. W końcu poddałam się. Widziałam podwójnie, teraźniejszość i przyszłość, później połączyły się, a wtedy ujrzałam jak się wydostajemy.Niestety jedna osoba wtedy nie zdołała uciec bo ktoś w nią rzuciła kulą mocy.Podbiegłam do niej by jej pomóc a wtedy i na mnie ktoś rzucił zaklęcie.Jedynie co mogłam zrobić to krzyknęłam "Pomocy". Nagle wizja zniknęła a ja zobaczyłam że ktoś się uwolnił i próbuje uwolnić pozostałych.A jednak.Moja wizja się sprawdza-pomyślałam.Gdy wszyscy byli już uwolnieni zaczęliśmy uciekać.Wtedy zobaczyłam że ci co nas porwali w tym Travis rzucił kulą mocy w jakąś osobę.Chciałam jej pomóc więc podbiegłam do niej.Gdy do niej dobiegłam sama dostałam jakąś magią.Moja siostra to zauważyła i się zatrzymała.
-Nie!!-krzyknęła
-Biegnij po pomoc, a ja..........-powiedziałam ostatkiem sił i wtedy straciłam przytomność.
  Obudziłam się w innym miejscu niż w którym byliśmy uwięzieni.Tym razem byłam w jakiejś komnacie.Zobaczyłam że ktoś się zbliża......to był Travis.Był ponury ale można było dostrzec że uśmiecha się łobuzersko.Stanął naprzeciwko mnie z mieczem w ręku.Zaczął coś mówić ale po innym języku.Wtedy
zobaczyłam że podchodzi do niego jakiś stwór.Nawet nie mam pojęcia co to było.Travis chyba zobaczył mój strach w oczach bo do mnie powiedział:
-Hahaha.....Boisz się?To dobrze.-powiedział i sobie na szczęście poszedł z tym jego stworem
  Dłużej tak nie wytrzymam.Musze jakoś uciec-pomyślałam.Nagle usłyszałam jakieś szepty.Rozglądałam się po całej komnacie ale nic nie zauważyłam.Myślałam że to tylko złudzenie ale nagle te szepty wrosły.Zobaczyłam jakąś sylwetkę w oddali, która zaczyna się do mnie zbliżać.Tym razem to nie był Travis.To ktoś inny.Zobaczyłam że ten ktoś ma skrzydła.Gdy dostatecznie się zbliżyła ta osoba bym mogła zobaczyć kto to zobaczyłam że to upadły anioł.Słyszałam że gdy patrzy się im w oczy można zapaść w trans, w którym mogą cie kontrolować.Spuściłam wzrok.Podeszła do mnie i od klinowała usta.
-Co się stało?Boisz się mnie?
-Nie.
-To dlaczego na mnie nie spojrzysz?
-Bo nie chce.....
-Chcesz,chcesz ale się boisz-powiedziała zimnym głosem
-Kto cię przysłał i po co?!
-Hmmm....Powiedzieć czy nie powiedzieć?O to jest pytanie.-powiedziała złośliwie i dodała-Oczywiście że ci nie powiem.Nie jestem taka.O wiem.Powiem ci tylko jedno....
-Niby co?
-Że stąd się nie uwolnisz.Wszędzie są cienie,które cie pilnują.Ty ich nie widzisz ale ja tak.Jeśli zgodzisz się współpracować to może cię uwolnimy.
-Może?!Nie może tylko na pewno....Czego chcecie?
-Ja nic ale Vaiper na pewno coś chce od ciebie.
-Vaiper??
-Tak.A co znasz go?Ooo...To współczuje.-powiedziała i odleciała do wyjścia
  Vaiper?Czułam od samego początku że coś z nim nie tak.Jedno mnie zastanawia.Co on ode mnie chce.Może chce się mną posłużyć.Mam nadzieje że to nic brutalnego.Usłyszałam kroki ale nikogo nie słyszałam.Nagle wszystko ucichło.Do pomieszczenia wdał się jakiś gaz.Zaczęło mi się od tego gazu kręcić w głowie.Nie wiem jakim cudem ale zasnęłam.Obudziłam się leżąca na ziemi.Zobaczyłam że byłam rozwiązana.Przede mną coś leżało.Wstałam i podniosłam kopertę.Na niej było napisane:"Polecenie". Otworzyłam ją i wyjęłam z niej kartkę.Było na niej napisane:"Masz wrócić do swojej watahy i nikomu nic nie mówić o tym że dostałaś zadanie.Cienie cię obserwują więc nierób pochopnych kroków.Jeśli komuś powiesz że dostałaś zadanie ucierpi na tym twoja rodzina.No a teraz twoje zadanie.Masz śledzić Tare.Jak się czegoś dowiesz masz zostawiać wiadomości po drugiej stronie wodospadu w Kotlinie Sekretów."
  Postanowiłam wrócić do watahy.Byłam strasznie ciekawa jak te cienie wyglądają.Postanowiłam szybko pobiec.Długo nie biegłam bo dotarłam do watahy.Przemieniłam się w wilka i zaczęłam się rozglądać za Harysem.Chciałam go przeprosić za tamto.Ujrzałam  Harysa a z nim jakąś inną wilczyce.Wyglądało to jakby się obściskiwali.Skierował na mnie wzrok.Miałam już łzy w oczach.Szybko pobiegłam do jaskini nad Błękitne Jezioro.Położyłam się w koncie i płakałam.Zobaczyłam że Harys przyszedł za mną.Siadł obok mnie, a ja się odsunęłam.
-Wszystko ci wyjaśnię tylko dopuść mnie do słowa.Nie tak jak ostatnio.Proszę.
-D-dobrze.
-Dziękuje.....To tak.Te wilczyce którą widziałaś to Tara.Odkąd cie nie ma zaczęła ze mną flirtować.A ja....tylko ciebie kocham.Nikogo innego.-powiedział,a ja się na niego spojrzałam.
-A wtedy gdy na ciebie się wydzierałam co chciałeś powiedzieć?
-To moja przeszłość.Kiedyś tak robiłem ale odkąd cię poznałem już tak nie robię.Naprawde.
-Dobrze...wierze ci.-powiedziałam i zaraz dodałam-Odgadłam tą zagadkę więc dostałam nagrodę.
  Powiedziałam i się przemieniłam.On to samo zrobił gdy mnie zobaczył w ludzkiej postaci.Otarł mi łzy i mnie pocałował.Było namiętnie i krótko.Ale mimo to miałam wrażenie że czas się zatrzymał.Postanowiliśmy pójść na Łąkę Niespełnionej Miłości.Gdy doszliśmy siedliśmy pod drzewem i zaczęliśmy rozmawiać.Próbowałam coś powiedzieć ale wtedy zamykał mi usta pocałunkiem.Gdy zaczęło się ściemniać więc wróciliśmy do jaskini.Całą drogę trzymaliśmy się za ręce.Po dotarci nie przemienialiśmy się w wilki, bo i tak inni mają postać człowieka.Gdy całkowicie zapadła noc zaproponowałam byśmy pooglądali gwiazdy.Oglądaliśmy gwiazdy i w tym czasie rozmawialiśmy.Nagle zobaczyłam spadającą gwiazdę.Pomyślałam szybko życzenie.
-Co sobie zażyczyłaś?
-Nie powiem bo sie nie spełni.-powiedziałam.
 

Gdy księżyc był w zenicie Harys zapytał mnie czy jutro powiemy watace że jesteśmy razem.Ja się zgodziłam bo i tak jak nie powiemy to to zauważą.Po rozmowie poszliśmy spać.Tym razem nie śniły mi się żadne koszmary.Cała noc minęła szybko.Obudził mnie blask słońca.Rozciągnęłam się i wyszłam z jaskini.Podbiegłam do Tary i zagadałam:
-Hej.Nazywam się Diana a ty Tara.Tak?
-Cześć.Tak.Nazywam się Tara i nie mam czasu z tobą gadać.
-A ja nie mam czasu się z tobą męczyć.-powiedziałam a Tara się na mnie spojrzała
-Hmm....Może się dogadamy.Bo widzę że masz charakterek tak jak ja.
-Może....Opowiesz mi trochę o sobie?
-Dobra.
  Zaczęła mi o sobie mówić.Długo gadała a mi się nie chciało słuchać.Mm nadzieje że wyciągnę to co jest Vaiperowi.Potem musiała iść.Na szczęście.Teraz postanowiłam pójść na polowanie.Pobiegłam na najbliższą polane.Miałam chyba dziś szczęście bo na polance był jeleń.Wreszcie się najem-pomyślałam.Skradałam się do niego.Niestety nadepnęłam na gałązkę która się złamała.Jeleń mnie zobaczył i zaczął uciekać.Ja pobiegłam za nim bo byłam za bardzo głodna bym mogła przepuścić taką okazje.Gdy do niego podbiegłam skoczyłam na niego.Gdy powaliłam go na ziemie ugryzłam go w krtań.Zaczęłam go jeść.Nagle usłyszałam szmer.Zaczęłam się rozglądać.Nagle coś na mnie skoczyło.Zobaczyłam że to Harys.Gdy ze mnie zszedł zaczęliśmy razem dojadać jelenia.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz