niedziela, 7 kwietnia 2013

Trening,egzamin i męka (cz.3)

 Gdy wyszłam z jaskini by rozmyślać zobaczyłam niedaleko drzew wilka.Nie znałam go.Nieznajomy wilk zaczął się zbliżać.Wstałam i zaczęłam warczeć na niego.Gdy podszedł wystarczająco blisko bym mogła na niego się rzucić powiedział:
-Hej,jestem Amis.Uspokój się należę do tej watahy.-powiedział i siad koło mnie.
-Cześć.Ja jestem Diana.Co tu robisz o tej porze, powinieneś spać jak inne wilki?
-Ja jestem nocnym wilkiem.Po prostu nie lubię spać w jaskini.Śpię pod gołym niebem.
-Aha
 Jeszcze przez długi czas rozmawialiśmy.Amis niedługo potem musiał iść .Postanowiłam pójść spać.Położyłam się w koncie i zasnęłam.Obudziłam się wczesnym rankiem ale wtedy żadnego wilka nie było w jaskini.Nie miałam co robić, więc poszłam do lasu.Długo nie szłam bo doszłam do polany gdzie był śnieżny pegaz.Był taki piękny.Zbliżałam się powoli do niego,ale gdy ujrzałam przed sobą blask zemdlałam.Poczułam że coś mnie gryzie w ucho.Gdy otworzyłam oczy ujrzałam Amisa.
-Stawaj śpiochu!-powiedział i uśmiechną się szyderczo.
-Już wstaje,wstaje.-nie powiedziałam co się stało, bo wyglądało to jakbym zasnęła pod drzewem
-Choć na trening.
-Już ide!
 Biegłam za Amisem nad wodospad.Gdy dotarłam zaczęliśmy trenować.Harys powiedział że pod koniec treningu zrobi nam mały egzamin.Na początku bałam się tego egzaminu ale gdy nadszedł na niego czas okazał się bardzo łatwy.W dodatku go zaliczyła!Już wracaliśmy do watahy, gdy zaczepił mnie Amis.
-Dobrze sobie poradziłaś.Nawet lepiej niż ja.
-Dziękuje ale i ty dobrze sobie poradziłeś.
-A właśnie zapomniałbym.Chciałabyś dziś w nocy spać pod gołym niebem?
-Dziękuje za propozycje ale nie mogę.
-Rozumiem-i nagle posmutniał-Dobra ja muszę iść.Na razie!
-Pa!
 Wracałam już do jaskini.Nagle przeszły mi ciarki i usłyszałam głos: ,,Choć w głąb lasu.Przekonaj się co tam jest". Już powoli zachodziło słońce ale coś właściwie ciągnęło mnie w głąb lasu.Uległam pokusie i poszłam.Szłam długo, gdy nagle zobaczyłam szare wilki.Nie znałam ich i znowu usłyszałam ten głos: ,,Choć.Nie pożałujesz.Tu w tej watace jest o wiele lepiej.No choć". Gdy tylko wyszłam z krzaków skoczyły na mnie wilki.Były metaliczne.Gdy ugryzł mnie największy z nich poczułam przechodzące po mnie zimno.Wszystkie wilki nagle ode mnie odeszły a tylko jeden został.Nie widziałam go za dobrze.Ale słyszałam że coś nade mną mówił.Po tym odszedł, a ja z reszty sił wezwałam Euforie: ,,Te itt részem, és ismersz engem, ezért arra kérem Önt ".Długo to nie potrwało nim przybyła.Jedynie zobaczyła mój stan i zaniosła mnie do watahy.Gdy przybyliśmy każdy wilk się skłonił przed driadą.Podeszłam do Harysa i powiedziała mu że jestem w ciężkim stanie.Kazał mnie zanieść do jaskini.Po tym przybył Medyk miał na imię Vaiper.Próbował na mnie różnych lekarstw i zaklęć ale nic to nie dało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz