niedziela, 23 czerwca 2013

Zawieszenie

 Z powodu, że nie mam czasu,pomysłów na opowiadania i mało osób czyta mojego bloga postanawiam go zawiesić.Możliwe, że za pare miesięcy znowu zacznę pisać opowiadania.Jak na razie zawieszam tego bloga na czas nie określony.

 Pozdrawiam
  Natalia0452

czwartek, 6 czerwca 2013

Podczas wyprawy (cz.11)

 Przez jakiś czas gdy szliśmy było spokojnie.Rozmawiałam z Amiką i Udensem.Nagle zaczął padać śnieg a nie byliśmy na terenach watahy zimy.
-Czy tak szybko nadeszła zima?-spytałam
-Niestety tak-powiedział Harys -Musimy się śpieszyć.
 Śnieg zaczął padać a my szliśmy szybszym tempem niż dotychczas.Nagle stanął przed nami cerber.Przyjął pozę ataku i zaczął biec w naszą stronę.Szybko odskoczyłam na bok.Wtedy cerber przemówił:
-Przysłał mnie Hades.Mam wam przekazać zagadkę-powiedział
-A co ma Hades do rośliny zielnej?-spyatałam
-Ta roślina zielna znajduje się na terytorium bogów.Ale roślina jest dziełem Hadesa i Zeusa.
-Aha....To możesz powiedzieć nam tą zagadkę?-spytał Harys
-O to zagadka:
 ~Nie widać go, ani nie czuć.Słyszysz go ale nie można go złapać.Co to jest?~  
-Hm....niech pomyślę.....Nie widać i nie czuć.Nie można go złapać.....-dumałam
-Ja wiem!-krzyknęła Amika, a ja drygnęłam-To głos!
-Tak.A teraz was nie zatrzymuje.
 Cerber zniknął a my ruszyliśmy dalej.Mogłabym powiedzieć że miała być już noc a tu?Był dzień.Po drodze widziałam różne stworzenia.Nagle coś nad nami przeleciało.Szybko spojrzałam na niebo ale niczego nie było.Znikąd pojawiła się mgła.Nagle usłyszałam czyjś głos:
-Pomocy!
 Od razu pobiegłam w jego stronę.Zobaczyłam że wyszłam z mgły.Wtedy ponownie usłyszałam głos wołający o pomoc.Obejrzałam się w koło ale nikogo nie było.Coś mnie złapało za noge i zaczęło ciągnąć.Szybko zamieniłam się w człowieka i wyjęłam sztylet.Gdy się odwróciłam by odciąć to co mnie trzyma zobaczyłam pałac a to co mnie ciągnęło...To była.Nicość?Sama nie wiem...Troche wyglądało jak człowiek cień no ale....To coś zaciągnęło mnie do pałacu.Był cały biały z dodatkami złotymi.Był przepiękny.Gdy otworzyły się wielkie drzwi coś mnie dalej ciągnęło za nogę do środka.Gdy były zakręty uderzałam w ścianę albo to co tam stało.Byłam cała poobijana.Nagle usłyszałam czyjś głos w innym języku.Wtedy zobaczyłam starca z długą białą brodą.Siedział przy długim stole."Człowiek cień" zaciągnął mnie do miejsca gdzie siedział starzec.Gdy mnie zobaczył przemówił po innym języku a cień mnie puścił i zniknął.
-Przepraszam jeżeli się potłukłaś.Nazywam się Amarad.A ty?
-Nazywam się Diana.Dlaczego mnie tutaj zaciągną cień?-spytałam
-Bo muszę z tobą porozmawiać...
 Amarad mówił mi o strażniku który pilnuje tą górę.Powiedział również jak ominąć jaskinie Smoka i jaskinie Hydry.Na samą myśl o hydrze przechodziły mnie ciarki.Po długiej rozmowie dowiedziałam się sporo.Amarad odprowadził mnie do wyjścia i kazał mi wsiąść na jego pegaza, który mnie zawiezie do reszty grupy.Gdy tylko wsiadłam na pegaza poczułam się jakbym przekroczyła prędkość światła.Gdy spojrzałam w dół wszystko się rozmazywało.
~I jak?Podoba ci się taka przejażdżka?~usłyszałam głos tego pegaza
~Tak....Kiedy dotrzemy na miejsce?~spytałam
~Niebawem~gdy powiedział te słowa zarżał
 Przez krótki moment lecieliśmy z dużą prędkością.Nagle zaczął zwalniać.Gdy wylądował podziękowałam i ruszyłam w poszukiwaniu mojej watahy.

piątek, 3 maja 2013

Zawieszenie bloga

Z braku czasu pisania na tym blogu na razie zostanie on zawieszony.Będzie można go czytać ale przez jakiś czas nie będę pisać opowiadań.Postaram się przynajmniej jeden na tydzień.

Miłego czytania
 

sobota, 27 kwietnia 2013

Wyprawa (cz.10)

 Szłam po jaskini i po dłuższym czasie doszłam na drugą stronę.Zamieniłam się w wilka i szybko biegłam w stronę watahy.Po pewnym czasie dobiegłam na miejsce.Zaczęłam szukać wzrokiem Harysa i Tarę.Nie było ich na polanie.Pobiegłam do jaskini.Gdy do niej weszłam zobaczyłam medyka, Harysa i Tarę.Podeszłam do nich.Tara leżała.Bardzo ciężko oddychała i w dodatku krwawiła.
-Co z nią?-spytałam.
-Źle...Nie wiem czy przeżyje.Traci dużo krwi, a ran nie ma...Ciężko oddycha bo ma wysoką gorączkę.
-A jest jakiś sposób jak można jej pomóc?-spytała Harys, a ja spojrzałam na medyka błagającym wzrokiem
-Jest.Ale jest mała szansa że się uda jej pomóc.Jest pewna roślina zielna ale bardzo rzadka.To jest lotos....Biały Lotos.Znaleźć go można na Górze Przeznaczenia.Macie mapę?
-Tak, mamy-powiedziałam i dałam ją medykowi, który zaznaczył gdzie mamy iść.
-Zaznaczyłem wam gdzie jest ta góra.Będziecie musieli pokonać własne słabości, a po drodze spotkacie różne istoty które będą zadawać wam zagadki.Najlepiej jakbyście zabrali ze sobą dwa dodatkowe wilki.
-To dziś zwołamy zebranie.
-A i musicie zdążyć nim będzie pełnia.Inaczej macie już tylko tydzień na odnalezienie lotosu, bo inaczej ona umrze.Ja muszę już iść.Do widzenia.
 Medyk wyszedł z jaskini.Wtedy poczułam ucisk w piersi i upadłam na ziemie, a wtedy usłyszałam w myślach:
~Oj źle z tobą będzie.Wiadomości od ciebie brak a my tu mamy twojego braciszka i siostrzyczkę.Jeśli do jutra nie będę mieć wiadomości o Tarze twoje rodzeństwo skończy marnie.
 Nagle ból ustał.Wstałam i kazałam Harysie zwołać zebranie a ja zaraz do niego dołączę.Wyszeptałam zaklęcie i przede mną pojawiła się kartka z piórem.Zaczęłam dyktować a pióro samo pisało na kartce.Gdy skończyłam zwinęłam kartkę i pobiegłam na zebranie.Dołączyłam do nich akurat wtedy gdy wszyscy się zebrali.Przypomniałam sobie że nie powiedziałam z Harysem że jesteśmy parą.
-A oni nie wiedzą jeszcze że jesteśmy parą-szepnęłam Harysowi do ucha.
-Ja już im powiedziałem-szepną mi do ucha.
 Po tym rozpoczęliśmy zebranie.Opowiedziałam im o sytuacji Tary i że szukamy chętnych na wyprawę.Po moich słowach Harys powiedział kto będzie przez naszą nie obecność "Alfą" a potem wszyscy się rozeszli.Harys powiedział mi żebyśmy się spotkali o zachodzie słońca na polanie Niespełnionej Miłości bo ma mi coś do powiedzenia.Zgodziłam się i szybko pobiegłam do Kotliny Sekretów.Gdy dotarłam położyłam wiadomość na jednej z skał.Już wychodziłam z kotliny gdy nagle usłyszałam:
-Poczekaj....
-Ktoś ty?-spytałam po tym gdy zobaczyłam wilka z....skrzydłami??
-Jestem wyrocznią Mei.Nie należę do żadnej watahy...Można powiedzieć że wiem o każdym wilku prawie wszystko.Ale ty..ty masz przeszłość inną niż inne wilki.Jak to powiedzieć?...Pierwszy raz spotkałam się z takim wilkiem.-powiedziała.
-Aha..Mówisz że nie należysz do żadnej watahy.Hmm...Może chcesz do mojej dołączyć?
-Bardzo chętnie, ale wiesz...To miejsce jest dla mnie jak dom w którym nigdy nie byłam wolna niż w tej kotlinie.
-Rozumiem...A może będziesz do mojej watahy należeć tylko że tu będziesz przebywać a ja prawie codziennie będę cię odwiedzać?W mojej watadze przydałaby się wyrocznia.
-Dobrze.Oczywiście od czasu do czasu będę cie odwiedzać.A teraz na mnie czas.
 Gdy wyszłam z kotliny zawiał zimny wiaterek.Szłam przez las na polane, gdzie byłam umówiona z Harysem.Szłam przez las gdy nagle usiadł mi na ramieniu orzeł.
-Mogę usiąść ci na ramieniu?
-Taak...
-To dobrze bo mam ci coś do powiedzenia.
-To mów.
-Jutro gdy wyruszycie na wyprawę będę ci towarzyszyć i pomagać w rozwiązaniu zagadek.Gdy uratujecie tą wilczyce ja będę cie trenować.Dobrze?
-Ok.A jak mam się do ciebie zwracać?
-Jestem Mins więc tak się do mnie zwracaj.
Szliśmy i rozmawialiśmy.Gdy dotarłam na polane Mins poleciał.Podeszłam do Harysa.Na przywitanie pocałowałam go, a on to odwzajemnił.
-To co chciałeś mi powiedzieć?-jak to ja ciekawska spytałam.
-Chciałem się ciebie o coś spytać....
-O co?
-No więc -Przerwał i spojrzał mi głęboko w oczy. -Chcę mieć szczeniaki. -Że co mieć?! - Spojrzałam na niego z miną zszokowaną. Ciekawe czy mu kamień na kochany pyszczek spadł czy może na prawdę oszalał. - To nie jest decyzja z dnia na dzień.
-Przecież nie jest z dnia na dzień... - Harys zmarkotniał.
  Wtedy pierwszy raz chyba poczułam, że kocham maleńkiego wilczka który jak nie dostanie cukierka od razu humor mu spada.
-Harys.. - Szepnęłam mu do ucha. - Kiedyś dostaniesz niespodziankę ale teraz musisz wykazać się cierpliwością.
Wiatr zatańczył koło niego z jakże wielkiego zadowolenia.
-Jak chcesz, a nie wystarczy, że musiałem czekać na ciebie? - Spojrzał na mnie z kapką jakiejkolwiek nadziei.
-O nie, nie, nie tak to ja się nie bawię. - Zaśmiałam się.
 Pocałowałam go na pożegnanie i poszłam do jaskini.Gdy się położyłam podeszły do mnie dwa wilki.Nie znałam ich dobrze.Spytały się czy mogą uczestniczyć.Zgodziłam, się a potem położyłam się w koncie i zasnęłam.Następnego ranka obudziłam się dość wcześnie.Postanowiłam, że upoluje coś dla mojej watahy.Pobiegłam na polanke na której zazwyczaj pasą się sarny,jelenie i łosie.Szukałam wzrokiem największego osobnika.Bez podchodów rzuciłam się w pogoń za zwierzęciem, zanim zaczęło uciekać. Jeśli chodzi o polowania w pojedynkę można by powiedzieć, że jestem od niedawna mistrzynią.Skoczyłam na jelenia i przegryzłam mu krtań.Zwierzna była martwa.Zaciągnęłam ją pod jaskinie choć było ciężko.W końcu dociągnęłam.Byłam zdyszana.Obudziłam wilki które idą na wyprawę.Zobaczyłam że oczywiście śpioch jest niełaskaw się obudzić.Skoczyłam na niego a on od razu się obudził.
-C-co się dzieje??
-Nic kochanie tylko spałeś a ja cię obudziłam-Zaśmiałam się.
 Poszliśmy zjeść przed wyprawą to co upolowałam.Gdy się najedliśmy ruszyliśmy w drogę.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Dzień cały wrażeń (cz.9)

  Gdy skończyliśmy jeść dostałam wizji.Widziałam przyszłość w której ktoś nas atakuje.Nagle wizja mi się urwała.
-Musimy stąd szybko uciekać.Przemień się w człowieka.Szybko!-powiedziałam i zaraz dodałam.-Amigo!
  Amigo przyleciał a ja się przemieniłam w człowieka.Powiedziałam Amigo że Harys to przyjaciel.Kazałam Harysowi siąść  na Amigo po czym i ja wsiadłam.
-Amigo zabierz nas stąd!-krzyknęłam.
  Gdy wznosiliśmy się w powietrze nagle z krzaków wyskoczyły jakieś wilki.Spojrzałam na nie i dostrzegłam że one są.....żółte?!To musiała być podobna wataha do lupusów.Na szczęście nas nie atakowały bo zobaczyły że jesteśmy daleko.Wtedy usłyszałam straszny głośny pisk.Gdy tylko się odwróciłam zobaczyłam smoka.Był duży i cały biały.Leciał za nami.Kazałam żeby Amigo go zgubił.Gdy to powiedziałam od razu poleciał w dół a potem zaczął skręcać.Co jakiś czas patrzyłam czy zgubiliśmy już tego smoka.Amigo wleciał prosto do jakiejś jaskini.Smoka już nie widziałam więc uznałam że sobie poleciał, gdy nagle poczułam jakby było trzęsienie ziemi.Zobaczyłam że przed jaskinią spadają kamienie.
-Pewnie tak czeka-powiedziałam szeptem.
  Postanowiliśmy pójść w głąb jaskini.Im dalej szliśmy to było coraz ciemniej.Otworzyłam kule światła, którą trzymałam w ręku.Kula oświetliła nam jaskinie, a wtedy zobaczyliśmy, że doszliśmy do jakiegoś wyjścia z jaskini.Amigo pobiegł sprawdzić czy tam nie ma żadnego zagrożenia.Gdy Amigo zarżał na znak że nikogo nie ma podeszliśmy do niego.Byłam zszokowana.Wszystkie drzewa i trawy były spalone.
-To jest Czarny Las.Tu żyje wataha ognia.-powiedział Harys.
-Aha....To idziemy yyy.....zwiedzać?-spytałam
-Dobrze-powiedział uśmiechają się do mnie.
 Szliśmy przez ten las.Było strasznie ponuro.Wszystko było spalone, w tym trawa.Gdy tylko postawiło się się krok na trawie nie dość że się kruszyła to jeszcze leciał z niej czarny dym.Po dość długim marszu doszliśmy do.....polany pokrytej zielenią? O co chodziło?-pomyślałam.Wtedy zobaczyłam że z krzaków wychodzi Tara.Szturchnęłam Harysa by spojrzał.On powiedział że tam nikogo nie ma.Wtedy usłyszałam w głowie.
~To ja Tara.Ratuj proszę.Jestem w postaci gazu......Nie panuje nad sobą.Pomóż!!Proszę......~i nagle głos w głowie się urwał.
-Harys...Ja..ja słyszałam Tare.Powiedziała że nie panuje nad sobą i każe mi sobie pomóc.
-Ale może to być pułapka....-powiedział ale nie dokończył bo mu przerwałam
-Ja już w jednej jestem.Druga może mi tylko pomóc.
 Powiedziałam i szybko pocałowałam go jakby był to nasz ostatni pocałunek.Zmieniłam się w wilka i skierowałam się w stronę Tary.Po jakimś czasie zaczęło coś mnie od niej odpychać.Tak jakby ją otaczała tarcza.Ale ja się nie poddałam.Szłam dalej.Było coraz ciężej...Miałam wrażenie że moje łapy ważą po 80 kg.Nagle zobaczyłam mocny blask.Wtedy usłyszałam jakby się szkło rozbiło tylko to było o wiele głośniejsze.Blask zniknął a ja zobaczyłam leżącą na trawie Tare.Podbiegłam do niej szybko.Głośno dyszała a jej serce prawie nie biło.Zawołałam Amiga i kazałam mu zabrać Harysa i ją do medyka.
-A ty nie lecisz?-spytał
-Nie..Wy leczcie a ja się trochę porozglądam po okolicy.
-Dobra.
 Amigo się wzbił w powietrze, a ja poszłam przed siebie.Podczas gdy szłam spalonych drzew już nie było.
~Pewnie już minęłam watahę ognia~pomyślałam
 Zaczął wiać zimny wiatr, a z nim padać śnieg.Po niedługim czasie szłam już po zaspach.Zaczęłam trząść się z zimna,a szczęka sama mi się trzęsła.Nie wiem kiedy zemdlałam.Nic nie widziałam ale słyszałam....Wtedy usłyszałam kroki.Chciałam wstać ale coś sparaliżowało moje ciało.Coś mnie wzięło na ręce, a ja wtedy zasnęłam.Obudziłam się w łóżku.Byłam przykryta skórą i w dodatku ubrana w co innego.Wtedy zobaczyłam że ktoś podchodzi do mnie.Był to chłopak, który był strasznie podobny do Vaipera.
-Dzień dobry śpiochu-powiedział i zaraz dodał-Mam na imię Dostan. Jestem Alfą watahy zimy.A ty?
-Jestem Diana ale mów do mnie Di.Należę do watahy....sama nie wiem jakiej....Masz może brata?
-Niestety tak.Nazywa się on Travis.Zrzedł na niewłaściwą drogę.
-Wiem.Miałam okazje go poznać.
-To ci współczuje.Niech zgadnę.....dostałaś od niego zadanie.Prawda?
-Nie wiem czy mogę ci o tym mówić.
-To choć ze mną.
-Dobra.
 Dał mi futerko na ramiona żebym nie zmarzła.Nie szliśmy długo.Dotarliśmy na wzgórze.Aż lśniło od tego wzgórza.
-No.To tu możemy rozmawiać do woli.To jest Wzgórze Światła.Tu nie mają wstępu cienie ani inne stworzenia.
-To dobrze.
-Siadaj.-siadłam i zaraz dodał-To opowiadaj co się stało.
 Opowiedziałam mu całą historie o tym zadaniu i co się dziś stało.On mi powiedział trochę o sobie, a potem ja.Już się zaczęło ściemniać.Dostan powiedział abym jeszcze dziś przenocowała u niego a jutro wrócę do siebie.Gdy wróciliśmy zamieniłam się w wilka i poszłam spać.Dość szybko zasnęłam.Rano obudził mnie blask słońca,który dostawał się przez szpary w chatce.Przemieniłam się w człowieka i wyszłam na zewnątrz.Tylko się wychyliłam z chatki od razu podbiegł do mnie Dostan.
-No to dziś już wracasz, więc postanowiłem spakować ci trochę smakołyków.-dał mi torbę i dodał-A mogę cie trochę odprowadzić?
-Jasne.
 Droga powrotna nie trwała długo niż wtedy szłam się rozejrzeć.Szybko dotarliśmy do jaskini z której tu się znalazłam.Podziękowałam Dostanowi i weszłam do jaskini.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Nabór do redakcji bloga!

Nabór do redakcji! Weź udział i Ty. Waszym zadaniem jest przygotować trzy krótkie artykuły (posty).  
Pierwszy artykuł ma być kontynuacją wybranego przez was części, któregoś z moich opowiadań.
Drugi to będzie :
-napisanie jakiegoś własnego opowiadania oraz o czym będzie np.:kim będzie głównym bohaterem.
-napisz na podstawie strony: Bohaterowie opowieści z życia Di (wilki) spis bohaterów.
 
Trzecia i ostatnia część będzie polegać na zaprezentowaniu się. Napiszcie dlaczego chcecie należeć do redakcji i co nowego możecie zrobić na korzyść bloga.Mile widziane obrazy Waszego autorstwa.Jeśli macie pytania - piszcie pod postem .Wszystkie prace wysyłajcie na mój gmail :  natalia0452@gmail.pl
lub na mój e-mail: natalia_s0452@op.pl
Nabory trwają do 15 maja.
Powodzenia,
Natalia0452 ;)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Zadanie i przebaczenie (cz.8)

    Spałam smacznie, ale znowu mi się zaczęły śnić koszmary.Tym razem ten sen był inny niż tamten.Śniło mi się że Travis jest szpiegiem i tym co zabija gryfy.Nie bardzo pamiętam ten sen bo wtedy zaczęła budzić mnie jakaś wilczyca.-Diano!Wstawaj!-C-co?Co się dzieje?
-Musimy uciekać.Wstawaj szybko!
  Zobaczyłam że ta wilczyca nagle się przemienia w człowieka.Postanowiłam to samo zrobić.Szybko się przemieniłam i pobiegłam za nią.Biegłyśmy dłuższy czas.W końcu dobiegłyśmy do reszty ich watahy.Byłam bardzo zdziwiona bo nie dość że wszyscy byli poprzemieniani w człowieka to w dodatku byli związani.Wtedy domyśliłam się że to była pułapka.Nagle coś uderzyło w moją głowę, a ja zemdlałam.Obudziłam się wtedy gdy ktoś lub coś mnie z innymi niosło.Miałam związane nogi i ręce oraz zaklinowaną buzie bym nie mogła krzyczeć.Chciałam wysłać wiadomość telepatyczną ale coś to blokowało.Pewnie zblokowali umysły jakąś magią.Długo nie szliśmy.Zanieśli nas do jakiejś jaskini.Rzucili nas do niej po czym gdzieś poszli.
  Nagle odczułam dziwne wrażenie, jak krew pulsuje w moich żyłach, a energia krąży po całym ciele. Chciałam się temu sprzeciwić, ale nie mogłam. Gdy się sprzeciwiałam, bolało. W końcu poddałam się. Widziałam podwójnie, teraźniejszość i przyszłość, później połączyły się, a wtedy ujrzałam jak się wydostajemy.Niestety jedna osoba wtedy nie zdołała uciec bo ktoś w nią rzuciła kulą mocy.Podbiegłam do niej by jej pomóc a wtedy i na mnie ktoś rzucił zaklęcie.Jedynie co mogłam zrobić to krzyknęłam "Pomocy". Nagle wizja zniknęła a ja zobaczyłam że ktoś się uwolnił i próbuje uwolnić pozostałych.A jednak.Moja wizja się sprawdza-pomyślałam.Gdy wszyscy byli już uwolnieni zaczęliśmy uciekać.Wtedy zobaczyłam że ci co nas porwali w tym Travis rzucił kulą mocy w jakąś osobę.Chciałam jej pomóc więc podbiegłam do niej.Gdy do niej dobiegłam sama dostałam jakąś magią.Moja siostra to zauważyła i się zatrzymała.
-Nie!!-krzyknęła
-Biegnij po pomoc, a ja..........-powiedziałam ostatkiem sił i wtedy straciłam przytomność.
  Obudziłam się w innym miejscu niż w którym byliśmy uwięzieni.Tym razem byłam w jakiejś komnacie.Zobaczyłam że ktoś się zbliża......to był Travis.Był ponury ale można było dostrzec że uśmiecha się łobuzersko.Stanął naprzeciwko mnie z mieczem w ręku.Zaczął coś mówić ale po innym języku.Wtedy
zobaczyłam że podchodzi do niego jakiś stwór.Nawet nie mam pojęcia co to było.Travis chyba zobaczył mój strach w oczach bo do mnie powiedział:
-Hahaha.....Boisz się?To dobrze.-powiedział i sobie na szczęście poszedł z tym jego stworem
  Dłużej tak nie wytrzymam.Musze jakoś uciec-pomyślałam.Nagle usłyszałam jakieś szepty.Rozglądałam się po całej komnacie ale nic nie zauważyłam.Myślałam że to tylko złudzenie ale nagle te szepty wrosły.Zobaczyłam jakąś sylwetkę w oddali, która zaczyna się do mnie zbliżać.Tym razem to nie był Travis.To ktoś inny.Zobaczyłam że ten ktoś ma skrzydła.Gdy dostatecznie się zbliżyła ta osoba bym mogła zobaczyć kto to zobaczyłam że to upadły anioł.Słyszałam że gdy patrzy się im w oczy można zapaść w trans, w którym mogą cie kontrolować.Spuściłam wzrok.Podeszła do mnie i od klinowała usta.
-Co się stało?Boisz się mnie?
-Nie.
-To dlaczego na mnie nie spojrzysz?
-Bo nie chce.....
-Chcesz,chcesz ale się boisz-powiedziała zimnym głosem
-Kto cię przysłał i po co?!
-Hmmm....Powiedzieć czy nie powiedzieć?O to jest pytanie.-powiedziała złośliwie i dodała-Oczywiście że ci nie powiem.Nie jestem taka.O wiem.Powiem ci tylko jedno....
-Niby co?
-Że stąd się nie uwolnisz.Wszędzie są cienie,które cie pilnują.Ty ich nie widzisz ale ja tak.Jeśli zgodzisz się współpracować to może cię uwolnimy.
-Może?!Nie może tylko na pewno....Czego chcecie?
-Ja nic ale Vaiper na pewno coś chce od ciebie.
-Vaiper??
-Tak.A co znasz go?Ooo...To współczuje.-powiedziała i odleciała do wyjścia
  Vaiper?Czułam od samego początku że coś z nim nie tak.Jedno mnie zastanawia.Co on ode mnie chce.Może chce się mną posłużyć.Mam nadzieje że to nic brutalnego.Usłyszałam kroki ale nikogo nie słyszałam.Nagle wszystko ucichło.Do pomieszczenia wdał się jakiś gaz.Zaczęło mi się od tego gazu kręcić w głowie.Nie wiem jakim cudem ale zasnęłam.Obudziłam się leżąca na ziemi.Zobaczyłam że byłam rozwiązana.Przede mną coś leżało.Wstałam i podniosłam kopertę.Na niej było napisane:"Polecenie". Otworzyłam ją i wyjęłam z niej kartkę.Było na niej napisane:"Masz wrócić do swojej watahy i nikomu nic nie mówić o tym że dostałaś zadanie.Cienie cię obserwują więc nierób pochopnych kroków.Jeśli komuś powiesz że dostałaś zadanie ucierpi na tym twoja rodzina.No a teraz twoje zadanie.Masz śledzić Tare.Jak się czegoś dowiesz masz zostawiać wiadomości po drugiej stronie wodospadu w Kotlinie Sekretów."
  Postanowiłam wrócić do watahy.Byłam strasznie ciekawa jak te cienie wyglądają.Postanowiłam szybko pobiec.Długo nie biegłam bo dotarłam do watahy.Przemieniłam się w wilka i zaczęłam się rozglądać za Harysem.Chciałam go przeprosić za tamto.Ujrzałam  Harysa a z nim jakąś inną wilczyce.Wyglądało to jakby się obściskiwali.Skierował na mnie wzrok.Miałam już łzy w oczach.Szybko pobiegłam do jaskini nad Błękitne Jezioro.Położyłam się w koncie i płakałam.Zobaczyłam że Harys przyszedł za mną.Siadł obok mnie, a ja się odsunęłam.
-Wszystko ci wyjaśnię tylko dopuść mnie do słowa.Nie tak jak ostatnio.Proszę.
-D-dobrze.
-Dziękuje.....To tak.Te wilczyce którą widziałaś to Tara.Odkąd cie nie ma zaczęła ze mną flirtować.A ja....tylko ciebie kocham.Nikogo innego.-powiedział,a ja się na niego spojrzałam.
-A wtedy gdy na ciebie się wydzierałam co chciałeś powiedzieć?
-To moja przeszłość.Kiedyś tak robiłem ale odkąd cię poznałem już tak nie robię.Naprawde.
-Dobrze...wierze ci.-powiedziałam i zaraz dodałam-Odgadłam tą zagadkę więc dostałam nagrodę.
  Powiedziałam i się przemieniłam.On to samo zrobił gdy mnie zobaczył w ludzkiej postaci.Otarł mi łzy i mnie pocałował.Było namiętnie i krótko.Ale mimo to miałam wrażenie że czas się zatrzymał.Postanowiliśmy pójść na Łąkę Niespełnionej Miłości.Gdy doszliśmy siedliśmy pod drzewem i zaczęliśmy rozmawiać.Próbowałam coś powiedzieć ale wtedy zamykał mi usta pocałunkiem.Gdy zaczęło się ściemniać więc wróciliśmy do jaskini.Całą drogę trzymaliśmy się za ręce.Po dotarci nie przemienialiśmy się w wilki, bo i tak inni mają postać człowieka.Gdy całkowicie zapadła noc zaproponowałam byśmy pooglądali gwiazdy.Oglądaliśmy gwiazdy i w tym czasie rozmawialiśmy.Nagle zobaczyłam spadającą gwiazdę.Pomyślałam szybko życzenie.
-Co sobie zażyczyłaś?
-Nie powiem bo sie nie spełni.-powiedziałam.
 

Gdy księżyc był w zenicie Harys zapytał mnie czy jutro powiemy watace że jesteśmy razem.Ja się zgodziłam bo i tak jak nie powiemy to to zauważą.Po rozmowie poszliśmy spać.Tym razem nie śniły mi się żadne koszmary.Cała noc minęła szybko.Obudził mnie blask słońca.Rozciągnęłam się i wyszłam z jaskini.Podbiegłam do Tary i zagadałam:
-Hej.Nazywam się Diana a ty Tara.Tak?
-Cześć.Tak.Nazywam się Tara i nie mam czasu z tobą gadać.
-A ja nie mam czasu się z tobą męczyć.-powiedziałam a Tara się na mnie spojrzała
-Hmm....Może się dogadamy.Bo widzę że masz charakterek tak jak ja.
-Może....Opowiesz mi trochę o sobie?
-Dobra.
  Zaczęła mi o sobie mówić.Długo gadała a mi się nie chciało słuchać.Mm nadzieje że wyciągnę to co jest Vaiperowi.Potem musiała iść.Na szczęście.Teraz postanowiłam pójść na polowanie.Pobiegłam na najbliższą polane.Miałam chyba dziś szczęście bo na polance był jeleń.Wreszcie się najem-pomyślałam.Skradałam się do niego.Niestety nadepnęłam na gałązkę która się złamała.Jeleń mnie zobaczył i zaczął uciekać.Ja pobiegłam za nim bo byłam za bardzo głodna bym mogła przepuścić taką okazje.Gdy do niego podbiegłam skoczyłam na niego.Gdy powaliłam go na ziemie ugryzłam go w krtań.Zaczęłam go jeść.Nagle usłyszałam szmer.Zaczęłam się rozglądać.Nagle coś na mnie skoczyło.Zobaczyłam że to Harys.Gdy ze mnie zszedł zaczęliśmy razem dojadać jelenia.





sobota, 13 kwietnia 2013

Awantura (cz.7)

  Szłam i szłam gdy nagle się potknęłam o kamyk.Ale zemnie niezdara-pomyślałam.Podniosłam się i przemieniłam się w człowieka.Tym razem szłam ostrożniej.Niedługo potem doszłam do Jadeitowego Lasu.Było tam przepięknie.Cały ten las był jasnozielony i w dodatku na podłożu były kawałki jadeitu.Nigdy dotąd nie widziałam takiego lasu.Z ciekawostki wspięłam się na jedno z drzew i weszłam jak najwyżej.Wtedy mogłam zobaczyć całą krainę. Widziałam stąd moją watahe.
-I akurat teraz przyślij kiedy ja poszłam zwiedzać!?-powiedziałam zirytowanym głosem
-Co robisz na drzewie?-ktoś zapytał
 photo hot_anime_guy-1.jpg
  Usłyszałam głos i wtedy nagle spadłam z drzewa.
-No nie masz kiedy zacząć rozmowy?!-powiedziałam i wstałam by się otrzepać.
-Przepraszam.........-powiedział.Wtedy zauważyłam że to człowiek.
-No dobra,dobra.-powiedziałam i zaraz dodałam-Kim jesteś?
-Ja?...Ja jestem Travis.Jestem Alfą watahy ziemi.A ty?
-Ja jestem Diana.Należę do innej watahy.Ale chyba zwykłej.
-Aha.Chcesz poznać inne wilki z mojej watahy?
-Mam jeszcze zwiedzić trochę tej krainy.No ale co mi szkodzi.
-To choć za mną.
  Wiem że to trochę nierozsądne ale co miałam zrobić?Odmówić i dalej zwiedzać?Wolałam  poznać te inne wilki z tej watahy.Bo druga okazja pewnie by się nie przytrafiła.Szliśmy i po niedługim czasie doszliśmy.Było tam niewiele wilków tak jak u nas.Rozglądałam się i wtedy ujrzałam znajomą postać człowieka.Ta osoba przypominała mi moją siostrę, która umarła bo miała białaczkę.Gdy zmarła miała wtedy 13 lat(ja wtedy miałam 18lat).A teraz......była dojrzała.Wtedy do niej podeszłam.
-Hej.Jestem Diana.Należę do innej watahy.A ty jak się nazywasz?
-Cześć, ja jestem Naomi...Nazywasz się i wyglądasz tak samo jak moja siostra nim ja....-wtedy przerwała.
-Właśnie mi się zdaje że jesteś moją siostrą.Która zmarła gdy miała 13lat.
-Wtedy zmarłam.Ale to niemożliwe!Ty też musiałaś zginąć!
-Tak.Zginęłam w wypadku samochodowym.Ale mniejsza z tym.
-Dobra
-Ja muszę już wracać do swojej watahy.Pa!-powiedziałam i zaraz zawołałam Amiga-Amigo!
  Amigo przyleciał tak jakby był niedaleko.Wsiadłam na niego i kazałam mu polecieć do centrum watahy.Już niedługo miała być północ.Musiałam się spotkać z Amisem.Boje się trochę tego spotkania, bo nie wiem jak zareaguje na wiadomość.Amigo już wylądował.Zeszłam z niego i szybko przemieniłam się w wilka.Pobiegłam do Błękitnego Jeziora, a tam już czekał Amis.
-Hej Diano!
-Cześć.
-To podjęłaś decyzję?
-Tak....No więc nie mogę z tobą być bo jestem z innym wilkiem.
-Rozumiem.-powiedział i od razu wybieg.
  Ja wróciłam do jaskini i położyłam się spać.Miałam strasznie dziwne sny.Śniło mi się że próbowałam zabić wilki z mojej watahy i w dodatku byłam wtedy jedną z lupusów.Obudziłam się cała spocona.Już inne wilki powoli wstawały.Ja postanowiłam dziś zwiedzić pozostałe miejsca.Dziś szłam w kierunku Kotliny Sekretów.Co jakiś czas patrzyłam na mapę by się upewnić że idę w dobrym kierunku.Może i dziś znajdę inną watahe- pomyślałam.Tym razem długo nie szłam.Była to łąka z duużym wodospadem.Podeszłam do wodospadu.Zauważyłam że jest to tylko ściana a po drugiej stronie jest jaskinia.Przeszłam przez wodospad i jak myślałam.Znalazłam się w jaskini.Nagle przede mną pojawił się wilk-duch.To było trochę dziwne.Wtedy nagle pomyślałam o Harysie, a wtedy zobaczyłam jakby w śnie jego przeszłość.
  Widziałam jak był jeszcze żył jak normalny człowiek.Gdy wyszedł z domu był na oko z 16 lat.Miałam wrażenie że go śledzę, bo wtedy zobaczyłam że wchodzi do jakiejś dziury.Przenieśliśmy się na ten świat na którym teraz jestem.Nagle film mi się urwał i zobaczyłam co teraz on robi.No przecież niedorzeczne!-pomyślałam.Teraz przeszedł przez jakiś portal.Wtedy przeniósł się na ziemie.Normalnie nie mogłam uwierzyć!Kotlina Sekretów rozjaśniła mi wiadomości o Harysie.Szybko wybiegłam z jaskini i pobiegłam do watahy.Szybko chciałam porozmawiać z Harysem.Oczywiście jak zwykle go nie było!Teraz totalnie się zdenerwowałam.Poszłam na trening.Dziś był egzamin z poprzednich treningów.Gdy było utworzenie kuli energii i rzucenie ją w skałę.Ja utworzyłam ją z złości do Harysa.Gdy poleciała w kamień,który akurat był duży cały się roztrzaskał.Ani małego kamienia z niego nie zostało.
-Diano co taka zdenerwowana?!
-Nie twoja sprawa!-krzyknęłam i pobiegłam do jaskini.
  Gdy dotarłam do jaskini położyłam się w najciemniejszym kącie by się położyć i wypłakać.Wtedy przyszedł do mnie Amis.Byłam trochę zszokowana bo przyszedł do mnie po tym jak mu powiedziałam "Nie". Położył się koło mnie i spytał:
 -Co się stało?-spytał życzliwym i cichym głosem jakby bał się mnie.
-Nieważne!
-Nie chcesz nie mów ale jak coś to mi możesz się wyżalić.-wstał i poszedł
-Posiedź tu koło mnie.Prosze....
-Dobrze
  Nie wiedziałam kiedy przyszedł Harys.Wtedy się zaczęło.Zaczęli się bić.Wtedy wstałam i stanęłam między nimi.Warknęłam na Harysa żeby przestał.Poprosiłam inne wilki by wyszły z jaskini bym mogła porozmawiać z Harysem.Gdy wszystkie wilki wyszły zaczęłam się drzeć na niego.Chciał mi wszystko wyjaśnić ale ja go nie chciałam słuchać.Jeszcze trochę się na niego darłam po czym wybiegłam z jaskini.Pobiegłam do watahy mojej siostry.Dotarłam bardzo szybko.Przemieniłam się w człowieka.Wtedy zobaczyła mnie Naomi.Podeszła do mnie i przytuliła.Potem zaprowadziła mnie w spokojniejsze miejsce a ja jej się zaczęłam wyżalać.Wtedy zapytałam:
-Mogłabym trochę u was zostać?
-Jasne.Ja tu żądze więc inne wilki nie mają co do powiedzenia.
 Już zapadał zmrok a ja poszłam spać.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Nagroda (cz.6)

  Już wszystkie wilki wróciły a Harysa ciągle nie było.Zaczęłam się martwić.Na szczęście niedługo przyszedł, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać.Wyszliśmy z jaskini i usiedliśmy pod drzewem.
-No to o czym chciałaś porozmawiać?-spytał Harys.
-Na początku chciałam o coś cie zapytać.Czy widziałeś te nowe wilki?
-Jakie nowe?
-No Clowi i Vaiper.
-A!O nich chodzi.W naszej watace są od kilku dni.
-Aha.-powiedziałam i po zastanowieniu dodałam-Dziś byłam nad tym jeziorem o którym ci mówiłam.
-Pamiętam
-Spotkałam tam anioła.Nazywa się Mei.Ale żebyś zrozumiał o co chodzi opowiem ci od samego początku...-opowiedziałam mu o spotkaniu z Euforią i o jej obietnicy.-....A jak byłam nad tym jeziorem zobaczyłam anioła.Powiedziała mi tą zagadkę i odgadłam!Nie wiem jeszcze jaka ta będzie nagroda od driady ale wiem jedno że będzie niesamowita.
-O! To gratulacje...
-A i zapomniałam ci powiedzieć.Gdy wracałam do watahy potknęłam się o zwój.To była mapa tej krainy.Poczekaj zaraz ci ją pokaże.
  Pobiegłam do jaskini po mapę i gdy wróciłam dałam ją Harysowi.Był trochę zdziwiony, sama nie wiem dlaczego.Po tej rozmowie poszliśmy na Łąkę Niespełnionej Miłości. Było tam pięknie.Leżeliśmy i rozmawialiśmy.Nie wiadomo kiedy zasnęłam.
  Następnego ranka obudziła mnie driada.Niebyła to Euforia ale jej służebnica.Kazała mi z nią pójść do królowej bo ma dla mnie wiadomość.Zobaczyłam że Harys jeszcze śpi więc zostawiłam wiadomość.Pewnie to ta niespodzianka-pomyślałam.Gdy dotarłyśmy zobaczyłam Euforie.Siedziała na tronie i była ubrana w jasną suknie.Była inna niż w której ją spotykałam.
-Dziękuje Arino.-powiedziała-Diano podejdź.
  Zrobiłam to o co mnie prosiła.Gdy podeszłam kazała swoim służącym odejść i zaraz rzekła:
-Miło mi cię widzieć.Mei powiedziała mi że odgadłaś zagadkę.
-Tak odgadłam ją.
-To teraz przyszedł czas na twoją nagrodę.Podejdź bliżej i napij się tej wody.-powiedziała i wskazała mi strumyk.
  Napiłam się tej wody jak kazała.Wtedy zobaczyłam blask.Tak mnie głowa zaczęła boleć jak bym dostała kamieniem.Zobaczyłam że stoję na dwóch nogach i mam ręce.Na początku nie mogłam uwierzyć, bo przecież to niemożliwe!Dostałam ludzką postać!
-A-ale jak to możliwe?-spytałam
-Gdy tu trafiłaś miałaś jeszcze cząstkę człowieka.
-Aha.A jak mam się przemienić w wilka.
-Pomyśl o tym to się przemienisz.-powiedziała z uśmieszkiem i zaraz dodała-Inne wilki też dostały zagadkę.Oczywiście każdy inną.
-To na razie tylko ja mam ludzką postać?
-Nie.Ma ją również Amis, Harys i Aurora.Reszta wilków niedostała zagadki.
-Dziękuje za wszystko.Ja muszę już iść.Do widzenia!
-Pa Diano!
  Gdy wyszłam z królestwa Eufori zaczęłam biec.Gdy dobiegłam do lasu przemieniłam się w wilka.Biegłam ile sił w łapach.Nagle przypomniałam sobie o spotkaniu z Amisem.Co za pech!Jak ja mu powiem że ja jestem z innym wilkiem?-pomyślałam.Zaraz wysłałam wiadomość telepatyczną do Amisa: ,,Dziś o pólnocy nad Błękitnym Jeziorem." zaraz mi odpowiedział: ,,Dobra!".
  Poszłam poszukać Harysa by z nim pogadać.Gdy doszłam do centrum watahy zobaczyłam że nikogo nie ma.Gdzie oni są o tej porze.Przecież nie ma jeszcze południa, więc nie mogli pójść na polowanie.Postanowiłam się przejść i ich poszukać.Przemieniłam się w postać człowieka i poszłam wzdłuż dróżki.Przypomniałam sobie o pegazach.Może dam rade jakiegoś złapać-pomyślałam.Poszłam na polane na której ostatnio widziałam śnieżnego pegaza.Gdy doszłam na tą polane żadnego pegaza nie było.Postanowiłam usiąść sobie pod drzewem.Nagle przyleciał pegaz.Był przepiękny!Zaczęłam powoli do niego podchodzić.Pegaz był chyba trochę na mnie zdenerwowany bo zaczął przybierać kopytami.Ja tak czy siak zaczęłam do niego podchodzić.Nagle zaczął biec w moją stronę.Chyba był wkurzony.Gdy był wystarczająco blisko skoczyłam na niego.Wtedy zaczął brykać między innymi stawać dęba.Gdy się uspokoił poklepałam go i powiedziałam:
Pegaz na skale-Dobry konik.
  Wtedy usłyszałam w myślach:
 ,,Jak mnie złapałaś to mnie nazwij, bo od teraz jestem twoją własnością."
-Dobrze.Hmm....Możesz się nazywać Amigo.
,,Ładnie."
-To fajnie.Możesz wzbić się w powietrze?
,,Jak sobie życzysz."
-Ale przyjemnie.-powiedziałam-To będzie tak.Gdy cię zawołam to przylecisz na moje wyzwanie.Mógłbyś mnie zostawić tam?-powiedziałam i wskazałam centrum watahy na której nie było widać wilków.
 Amigo wylądował a ja zeszłam z jego grzbietu.Słońce już zachodziło a wilków nie było.Poszłam do jaskini by zobaczyć czy tam nikogo nie ma.Okazało, się że leży tam Nori.Spała tak słodko że nie odważyłam się jej obudzić.Wtedy przypomniałam sobie o mapie.Postanowiłam zobaczyć niektóre miejsca m.in. postanowiłam odwiedzić Kwiecistą Łąkę, Kotline Sekretów i Jadeitowy Las.Weszłam w las i kierowałam się w stronę Jadeitowego Lasu.