czwartek, 6 czerwca 2013

Podczas wyprawy (cz.11)

 Przez jakiś czas gdy szliśmy było spokojnie.Rozmawiałam z Amiką i Udensem.Nagle zaczął padać śnieg a nie byliśmy na terenach watahy zimy.
-Czy tak szybko nadeszła zima?-spytałam
-Niestety tak-powiedział Harys -Musimy się śpieszyć.
 Śnieg zaczął padać a my szliśmy szybszym tempem niż dotychczas.Nagle stanął przed nami cerber.Przyjął pozę ataku i zaczął biec w naszą stronę.Szybko odskoczyłam na bok.Wtedy cerber przemówił:
-Przysłał mnie Hades.Mam wam przekazać zagadkę-powiedział
-A co ma Hades do rośliny zielnej?-spyatałam
-Ta roślina zielna znajduje się na terytorium bogów.Ale roślina jest dziełem Hadesa i Zeusa.
-Aha....To możesz powiedzieć nam tą zagadkę?-spytał Harys
-O to zagadka:
 ~Nie widać go, ani nie czuć.Słyszysz go ale nie można go złapać.Co to jest?~  
-Hm....niech pomyślę.....Nie widać i nie czuć.Nie można go złapać.....-dumałam
-Ja wiem!-krzyknęła Amika, a ja drygnęłam-To głos!
-Tak.A teraz was nie zatrzymuje.
 Cerber zniknął a my ruszyliśmy dalej.Mogłabym powiedzieć że miała być już noc a tu?Był dzień.Po drodze widziałam różne stworzenia.Nagle coś nad nami przeleciało.Szybko spojrzałam na niebo ale niczego nie było.Znikąd pojawiła się mgła.Nagle usłyszałam czyjś głos:
-Pomocy!
 Od razu pobiegłam w jego stronę.Zobaczyłam że wyszłam z mgły.Wtedy ponownie usłyszałam głos wołający o pomoc.Obejrzałam się w koło ale nikogo nie było.Coś mnie złapało za noge i zaczęło ciągnąć.Szybko zamieniłam się w człowieka i wyjęłam sztylet.Gdy się odwróciłam by odciąć to co mnie trzyma zobaczyłam pałac a to co mnie ciągnęło...To była.Nicość?Sama nie wiem...Troche wyglądało jak człowiek cień no ale....To coś zaciągnęło mnie do pałacu.Był cały biały z dodatkami złotymi.Był przepiękny.Gdy otworzyły się wielkie drzwi coś mnie dalej ciągnęło za nogę do środka.Gdy były zakręty uderzałam w ścianę albo to co tam stało.Byłam cała poobijana.Nagle usłyszałam czyjś głos w innym języku.Wtedy zobaczyłam starca z długą białą brodą.Siedział przy długim stole."Człowiek cień" zaciągnął mnie do miejsca gdzie siedział starzec.Gdy mnie zobaczył przemówił po innym języku a cień mnie puścił i zniknął.
-Przepraszam jeżeli się potłukłaś.Nazywam się Amarad.A ty?
-Nazywam się Diana.Dlaczego mnie tutaj zaciągną cień?-spytałam
-Bo muszę z tobą porozmawiać...
 Amarad mówił mi o strażniku który pilnuje tą górę.Powiedział również jak ominąć jaskinie Smoka i jaskinie Hydry.Na samą myśl o hydrze przechodziły mnie ciarki.Po długiej rozmowie dowiedziałam się sporo.Amarad odprowadził mnie do wyjścia i kazał mi wsiąść na jego pegaza, który mnie zawiezie do reszty grupy.Gdy tylko wsiadłam na pegaza poczułam się jakbym przekroczyła prędkość światła.Gdy spojrzałam w dół wszystko się rozmazywało.
~I jak?Podoba ci się taka przejażdżka?~usłyszałam głos tego pegaza
~Tak....Kiedy dotrzemy na miejsce?~spytałam
~Niebawem~gdy powiedział te słowa zarżał
 Przez krótki moment lecieliśmy z dużą prędkością.Nagle zaczął zwalniać.Gdy wylądował podziękowałam i ruszyłam w poszukiwaniu mojej watahy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz